Okrągły stół polsko-rosyjski– Przeszłość i tożsamość

 

Co z przeszłości warto zabrać w dalszą drogę, co decyduje o naszej tożsamości, jako wspólnoty: etnicznej, narodowej, społecznej; wreszcie – polityka historyczna, a prawda historyczna – doświadczenia polskie i rosyjskie, a także czy historia może zastąpić ideologię, czyli historia w służbie polityki – doświadczenia polskie i rosyjskie?

I drugi komplet pytań dotyczących polsko-rosyjskich sporów o przeszłość: dlaczego tak trudno jest nam rozmawiać o wspólnej historii? Dlaczego polsko-rosyjska debata historyczna, zapoczątkowana w czasach pieriestrojki zakończyła się fiaskiem? Co zrobić, kiedy „narodowe” polityki historyczne kreują (wzajemnie) wizerunek wroga, jako element tożsamości? I dlaczego to, co – lepiej, lub gorzej – udaje się w dialogu polsko-niemieckim, nie sprawdza się w relacjach polsko-rosyjskich? – Wreszcie, czy możliwe jest napisanie wspólnego podręcznika do Historii, czyli szanse niezależnego, obywatelskiego dialogu historyków?

Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi 14 listopada 2009 r podczas kolejnego polsko-rosyjskiego okrągłego stołu, z udziałem intelektualistów obu krajów.

W debacie uczestniczyli: ze strony rosyjskiej – prof. Jewgienij Jasin, prof. Igor Kliamkin, Lew Gudkow oraz Emil Pain, a ze strony polskiej: prof. Edmund Wnuk-Lipiński, prof. Andrzej Romanowski, Stefan Bratkowski, Jerzy Pomianowski oraz Tomasz Jastrun.

Dyskusję prowadził Sławomir Popowski.

Całodniowa debata, odbywająca się w salach Pałacu Staszica PAN, podzielona była na dwa panele.

Panel IPrzeszłość, tożsamość i polityka historyczna

Wprowadzenie – S. Popowski 

Najpierw wyjaśnienie: nie jesteśmy grupą ds trudnych. Nie robimy żadnej polityki i nikomu nie chcemy narzucać swoich racji. Wartością samą w sobie jest dla nas już to, że możemy rozmawiać, wspólnie debatować. I tyle. I jeżeli już na czymś nam zależy, to na tym, aby ten dialog rozszerzać.

Teraz krótko, zamiast długiego referatu wprowadzającego. Kiedy zastanawiałem się nad tematem naszej debaty, doszedłem do wniosku, że tak na prawdę jesteśmy do siebie bardzo podobni.

I my, tu w Polsce, i Rosjanie – po doświadczeniach komunizmu – próbujemy na nowo określić swoją tożsamość narodową, odwołując się do przeszłości. To zresztą problem wszystkich krajów, które powstały po rozpadzie ZSRR. Także państw bałtyckich, Ukrainy, Białorusi…

Różnica polega na tym, że my sięgamy przede wszystkim do naszej przeszłości martyrologicznej, a Rosjanie – do wielkodzierżawnej, mocarstwowej.

To nie zawsze się udaje. W Rosji przykładem może być eklektyczna symbolika narodowa, w ramach której próbuje się połączyć carską tradycję Imperium Rosyjskiego, z krótkimi doświadczeniami Rosji po rewolucji lutowej oraz – znacznie dłuższą – tradycją sowiecką.

Z kolei w Polsce, toczymy spory o to, kto jest większym patriotą. I przede wszystkim: prawdziwym. A miernikiem jest w istocie to, na ile apologetyczny jest nasz stosunek do przeszłości, a zwłaszcza do jej martyrologicznych doświadczeń.

Na to wszystko nakłada się jeszcze polityka, bo przecież historia stała się – i w Polsce, ale chyba i w Rosji – polem bardzo ostrego sporu. Przy czym, tak na prawdę nie jest to spór o ocenę przeszłości, o prawdę historyczną, ale o politykę, o wizje państwa, którą to czy inne ugrupowanie chce narzucić, przeforsować.

Stąd tych kilka moich pytań: Jaka jest rola świadomości historycznej w budowaniu naszej tożsamości, jako wspólnoty? I co o tym decyduje?

I dalej: bardzo gładko tłumaczymy wszystko posługując się swego rodzaju terminem-wytrychem: tj. pojęciem polityki historycznej. Ale czym ona ma być? I jak ona się ma do prawdy historycznej? Czy nie dostrzegacie Panowie niebezpieczeństw związanych z tym, że o takich, czy innych interpretacjach historycznych w coraz większym stopniu decydują politycy, a nie historycy?

Mnie niepokoi, że często wręcz ociera się ona o nacjonalizm. Na ile zdaniem panów jest to realne zagrożenie?

Radziecki historyk Michaił Pokrowskij powiedział kiedyś, że historia to polityka robiona wstecz. Adam Michnik twierdzi z kolei, że polityka historyczna to próba poszukiwania legitymacji dla władzy. Ale skoro tak, to jest i druga strona medalu: legitymacja jednej władzy oznacza delegitymizację kogoś innego.

To powoduje też, że historia coraz częściej przestaje być nauką, a staje się ideologią. I do tego w służbie polityki.

Przewrotnie zadałbym jednak jeszcze jedno, moim zdaniem bardzo ważne pytanie: a może jednak nie warto wyrzucać całej polityki historycznej do kosza, bo przecież historia może być również czynnikiem rozwojowym?

A jeśli tak, to co z historii warto zabrać ze sobą jako pożyteczny bagaż w dalszą drogę? W polskiej tradycji były przecież nie tylko przegrane powstania. Zaś w Rosji – o czym świetnie pisze Stefan Bratkowski w swojej książce „Atlantyda, tak niedaleko“ – była nie tylko tradycja samodzierżawna, imperialna, ale również Nowogrodu Wielkiego, tj. wolnej republiki miejskiej, która rozwijała się przez kilka stuleci. Dłużej niż trwało samo Imperium Rosyjskie.

Te pytania kieruję do Panów. I jeszcze kwestie organizacyjne: proponuję 10 do 15 minut na wypowiedź każdego z panelistów. Potem proponuję oddać głoś zebranym na tej sali, a następnie będzie czas na odpowiedzi na stawiane pytania, a być może kolejną rundę.

Audio zapis debaty:

 

Panel II – polsko-rosyjskie spory o przeszłość.

Wprowadzenie – S. Popowski

Polsko-rosyjskie spory o przeszłość trwają właściwie nieprzerwanie od 20 lat. Ostatnio jednak przybrały postać nieomal otwartej wojny na historię.

Chodzi tu nie tylko o Katyń, ale także o genezę II wojny światowej, o 17 września 1939 r., (czego świadkami byliśmy całkiem niedawno). Ale także – na przykład – o los jeńców radzieckich z 1920 r.

Co więcej, aby odblokować dialog dyplomatyczny, usunąć miny polityczne, zdecydowano się nawet powołać do życia grupę ds trudnych. Zdaniem części polskich krytyków tej polityki, opowiadających się za – jak to określają – wyrazistym i jednoznacznym prezentowaniem polskich racji wobec Rosji, było to zepchnięciem historii na boczny tor, wręcz zdradą.

Tymczasem, rzecz ciekawa, jak wynika z relacji uczestników obrad grupy ds trudnych – pracującym w tej grupie historykom jest znacznie łatwiej się porozumieć, aniżeli wówczas gdy działali w cieniu polityków. To by potwierdzało opinię, że dialog jest możliwy.

Stąd też jednak moje pytania. Dlaczego tak trudno jest nam rozmawiać o wspólnej historii? I żeby była sprawa jasna: i nam, i Rosjanom?

I kolejne pytanie: dlaczego polsko-rosyjska debata historyczna, zapoczątkowana w końcu lat 80-tych, w czasach pieriestrojki zakończyła się fiaskiem? – Pamiętam gorączkę 1987 r, gdy w prasie radzieckiej ukazywały się dziesiątki materiałów negliżujących stalinizm i płynie przechodzących do podobnej krytyki Lenina.

To właśnie wiosną 1987 r robiłem wywiad dla Polityki, w którym Jurij Afanasjew jako pierwszy obywatel radziecki publicznie powiedział, że prawdę o Katyniu należy ujawnić. Przy czym: do końca i pełną prawdę. Przypominam to, bo dopiero potem była wspólna komisja historyków i zaczęła się cała batalia o spełnienie tego, o czym mówił Afanasjew.

Jurij Nikołajewicz, któremu już całkiem niedawno, zadałem pytanie o rosyjskie rozliczenia z własną przeszłością, dlaczego idą one z takim trudem, odpowiedział gorzko: jeśli zamordowano miliony, to miliony musiały w tym również uczestniczyć…

A teraz jest jeszcze gorzej, skoro zgodnie z oficjalną polityką historyczną, (pomijam niedawny tekst na blogu prezydenta Miedwiediewa), sam Stalin przedstawiany jest, jako wielki mąż stanu, który wprawdzie dopuścił się zbrodni, ale zbudował silne państwo i wielkie mocarstwo. I miliony dziś w to wierzą. Może więc tu tkwi problem, skoro tak różnie odczuwamy historię.

I kolejny problem: co zrobić gdy „narodowe” polityki historyczne kreują – zresztą wzajemnie – wizerunek wroga, na którym budują swoją tożsamość?

Wreszcie: dlaczego to co – lepiej lub gorzej – udaje się w dialogu polsko-niemieckim, gdzie przecież rachunek krzywd jest pewnie jeszcze większy, nie sprawdza się w relacjach polsko-rosyjskich? Nie mówiąc już o szansach pojednania na wzór polsko-niemieckiego?

Ile jest w tym polityki, dyktowanej choćby różnicą interesów politycznych, może nawet strategicznych, a ile negatywnych stereotypów, do których polityka ta się odwołuje?

Wreszcie, co w tej sytuacji powinny robić elity intelektualne w naszych krajach?

Niżej zamieszczamy audio zapis debaty:

 

Galeria

Fot. Adam Kozak/Agencja Gazeta

14.11.2009 WARSZAWA . OD LEWEJ: SLAWOMIR POPOWSKI , PROF. IGOR KLIAMKIN , EDMUND WNUK - LIPINSKI , PROF. JEWGIENIJ JASIN , ANDRZEJ ROMANOWSKI , STEFAN BRATKOWSKI PODCZAS DEBATY PANELOWEJ PT.: " STOL POLSKO - ROSYJSKI . PRZESZLOSC I TOZSAMOSC " . W DEBACIE UDZIAL WZIELI POLSCY I ROSYJSCY INTELEKTUALISCI ZAANGAZOWANI W ROZWOJ STOSUNKOW POLSKO - ROSYJSKICH .  FOT. ADAM KOZAK / AGENCJA GAZETA

 

 

 

 

 

 

Recent Posts

Leave a Comment