O polskim osadnictwie na Syberii i o Polakach w Rosji. Wykład dr. Sergiusza Leończyka

O życiu Polonii w obu Amerykach, w Europie, a nawet w Australii wiemy sporo. Coraz więcej mamy też kontaktów z rodakami na Ukrainie i Białorusi. Tymczasem wiedza o Polakach zamieszkujących w Rosji jest nikła i często oparta na stereotypach.
Dr. Sergiusz Leończyk zajmuje się m.in. badaniem polskiego osadnictwa wiejskiego na Syberii w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku (niedawno ukazała się jego książka na ten temat: „Polskie osadnictwo wiejskie na Syberii w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku”) i – wbrew rozpowszechnionym przekonaniom – osiedlali się tam nie tylko zesłańcy, ale również polscy chłopi, którzy emigrowali na Syberię w poszukiwaniu… ziemi i chleba. 

27 pażdziernika dr. S. Leończyk był gościem naszej Fundacji i Centrum DiP.  Spotkanie z nim – naukowcem z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Kielcach, a zarazem repatriantem i działaczem polonijnym w Rosji, stało się też okazją do szerszej debaty poświęconej Polakom – obywatelom Federacji Rosyjskiej.

Debatę prowadził Jan Różdżyński, b. wieloletni korespondent w Rosji.

 Oto główne zagadnienia poruszane w dyskusji:

 – W kontekście historycznym Rosja, w tym Syberia postrzegane są w Polsce jako „więzienie narodów”, miejsce katorgi i łagrów. Jest to pogląd uzasadniony ale bardzo uproszczony. Zgodnie z takim poglądem Polacy znaleźli się tam wyłącznie w wyniku zsyłek, deportacji i represji. Tymczasem, jak wykazuje S.Leończyk, tak jak za ocean, wyjeżdżano w swoim czasie również „za chlebem” na Syberię,. Z nadzieją na lepsze warunki życia, trafiło wówczas za Ural ponad 30 tys. rolników z ziem zaboru rosyjskiego. Wbrew zakorzenionym stereotypom byli oni dobrowolnymi osadnikami, podobnie jak dziesiątki tysięcy innych rodaków, którzy np. budowali Kolej Transsyberyjską, trafiali w głąb Rosji jako lekarze, inżynierowie itp.

– W ostatnich dekadach istnienia ZSRR przyznawanie się do polskich korzeni było w wielu środowiskach wręcz „modne”, chociaż podobnie jak inne grupy narodowościowe, Polacy nie mieli wtedy żadnej autonomii. Szkoły z językiem polskim istniejące w Moskwie, Petersburgu i w wielu mniejszych miejscowościach, także w azjatyckiej części kraju, zlikwidowane zostały w latach 30. XX w. podczas represji stalinowskich wymierzonych w mniejszości narodowe. W tym samym czasie władze zlikwidowały niemal wszystkie parafie katolickie.

 – W czasach ZSRR kontakt rosyjskiej Polonii ze Starym Krajem był utrudniony (w przeciwieństwie do Polonii zamieszkującej republiki graniczące z Polską). O tym, co dzieje się w Polsce, np. o powstaniu i pierwszym okresie „Solidarności”, a potem o Okrągłym Stole i transformacji, Polacy w głębi Rosji wiedzieli jedynie to, co docierało do nich za pośrednictwem zagłuszanych rozgłośni z Zachodu lub poprzez kontakt z nielicznymi osobami przyjeżdżającymi z Polski (na początku lat 80. korespondencja z rodzinami w Starym Kraju była wstrzymana).

 – Odrodzenie ruchu polonijnego, prawdziwy „wybuch polskości”, nastąpił po rozpadzie ZSRR, kiedy władze zezwoliły na działalność regionalnych organizacji polonijnych. Utworzony został Kongres Polaków w Rosji. Wchodzące w jego skład struktury regionalne wspierane z Polski zajmują się propagowaniem kultury przodków, zwłaszcza folkloru, zwyczajów, organizowaniem szkół języka polskiego, wydawaniem czasopism, prowadzeniem stron internetowych i kontaktami ze Starym Krajem. Ale wszystkie te organizacje skupiają tylko ok. 15 proc. obywateli pochodzenia polskiego. Ruchowi polonijnemu sprzyjają także duchowni katoliccy sprawujący posługę w odrodzonych parafiach.

 – Zgodnie ze spisem powszechnym w 2010 r., obywateli określających swoją narodowość jako polską było w Rosji ok. 47 tys., podczas, gdy w poprzednim spisie w 2002 r. za Polaków uważało się 73 tys. osób. Ten spadek tłumaczony jest niewielką dzietnością, emigracją z Rosji do Niemiec (przez liczne rodziny mieszane: polsko-niemieckie zamieszkujące dotąd Federację Rosyjską) oraz pogłębiającą się asymilacją w społeczeństwie rosyjskojęzycznym. Liczba wszystkich obywateli, którzy mają polskie korzenie, chociaż nie znają języka przodków lub nie interesują się przeszłością swoich rodzin, oceniana jest na ok. 300 tys.

 – Polonia rosyjska, według badań Kongresu Polaków w Rosji, to w 65 proc. osoby z wyższym wykształceniem (średnia w Rosji wynosi ok. 50 proc.). Od 1992 r., od kiedy nie ma przeszkód w kontaktach ze Starym Krajem, rosyjscy Polonusi wiedzeni ciekawością, a starsi – nostalgią, przyjeżdżają do Polski do rodzin albo „na wycieczkę”. Odsetek osób, które miały lub mają zamiar przenieść się na stałe nad Wisłę, wyraźnie zmalał w czasie minionego ćwierćwiecza. Początkowo było to bardzo utrudnione, a gdy została wprowadzona Karta Polaka, duża część starszego pokolenia, czyli ci, którzy pragnęli tego najbardziej – odeszła.

 – Stary Kraj dla dzisiejszych 30-to i 40-tolatków nie jest na tyle atrakcyjny, żeby masowo wyrażali gotowość przeprowadzki. Są oni w większości nieźle sytuowani (inżynierowie, lekarze, prawnicy, naukowcy, pedagodzy), z dochodami porównywalnymi do dochodów ich odpowiedników w Polsce. Ale najbardziej zniechęca ich konieczność nostryfikacji dyplomów, z którą łączą się wymogi językowe oraz obawa, że w nieznanym środowisku musieliby zaczynać wszystko „od zera”.

Niżej zamieszczamy dźwiękowy zapis debaty:

https://drive.google.com/file/d/0B1Ok9prpKO7XX1FUME1uT193V3M/view?usp=sharing

Galeria

(Wojciech Laski – East News)

Recent Posts

Leave a Comment